SERIA CIEKAWOSTEK OD FIZJOTERAPEUTKI SONI PORZUCEK 0

     Każdy, kto miał do czynienia ze sportem, miał do czynienia ze zjawiskiem zwanym zakwasami. Ból po wysiłku to dla jednych błogosławieństwo, dla innych przekleństwo. Niezależnie od przynależności do tychże grup, wśród sportowców krąży wiele legend dotyczących zakwasów. Czym są zakwasy, dlaczego mięśnie nas bolą oraz jak z tymi objawami sobie radzić? Czy zakwasy to coś złego? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie poniżej.

     Rozważania nad zakwasami należy zacząć od wprowadzenia poprawnej terminologii. Prawidłowa nazwa zakwasów to opóźniona bolesność mięśni lub DOMS (akronim angielskiej nazwy delayed onset muscle soreness). Wiedząc już jak omawiane zjawisko poprawnie nazwać, czas przejść do wyjaśnienia jego istoty. Panuje przekonanie (na szczęście coraz mniej powszechne), że nazwa zakwasy odnosi się do istoty problemu, a tym samym jakoby za charakterystyczne objawy odpowiedzialna była obecność kwasu mlekowego w mięśniach. To stwierdzenie z powodzeniem możemy umieścić w kategorii mity. Kwas mlekowy owszem, powstaje podczas intensywnego wysiłku w drodze przemian biochemicznych, ale po jego zakończeniu stosunkowo szybko jest z mięśni wypłukiwany. Niemożliwe byłoby zatem odczuwanie jego obecności w tkance mięśniowej kilka dni po treningu. Okazuje się, że winowajcą jest nie kwas, ale mikrouszkodzenia włókien mięśniowych i tkanki łącznej oraz wtórnie pojawiający się stan zapalny. Brzmi to bardzo groźnie, ale pamiętać należy, że mówimy tu o uszkodzeniach w mikro-, a nie makroskali. Im mocniejszy trening podejmiemy, tym bardziej angażujemy nasz układ mięśniowo - szkieletowy. W konsekwencji tego w naszej tkance dochodzi do wcześniej wspomnianych mikrouszkodzeń. Wielu sportowców dziwi się, że DOMS dokucza im najbardziej w drugim dniu po podjętej aktywności sportowej. Ta sama grupa uważa jednocześnie, że takie opóźnienie świadczy o wyjątkowości zakwasów. Także i to kwalifikuje się jako mit. Normalnym jest, iż szczyt subiektywnego odczuwania opóźnionej bolesności mięśni przypada w 48-ej godzinie po przebytym treningu.

     Podczas rozmów toczonych na treningach lub w szatniach usłyszeć można sporo na temat radzenia sobie z DOMS. Dość często ćwiczący polecają sobie stretching jako środek zmniejszający intensywność zakwasów. Z rozstrzygnięciem słuszności tego założenia przychodzi nauka. Badacze postanowili pochylić się nad tą kwestią. Wyniki ich badań doprowadziły do następującego wniosku: rozciąganie podjęte przed, w trakcie lub po wysiłku nie ma wpływu na DOMS. Co zatem począć, skoro stretching nie jest skuteczny? W odpowiedzi na to pojawia się kolejne przekonanie, który tym razem jest faktem - kąpiel w zimnej wodzie. Niektórzy ze zdziwieniem słuchają opowieści sportowców, którzy po zakończonych zawodach lub treningu oddają się wątpliwej przyjemności zanurzania w zimnej wodzie. Badania udowodniły jednak, iż zimny prysznic lub zanurzenia w zimnej wodzie są skuteczniejsze w łagodzeniu bolesności niż ciepło, bierny odpoczynek lub brak jakiejkolwiek interwencji. Odnosząc się do istoty zakwasów, czyli mikrouszkodzeń i stanu zapalnego brzmi to logicznie, prawda? Wartym odnotowania jest fakt, iż według naukowców, zabiegi z wykorzystaniem zimna stosowane bezpośrednio po lub nawet do 24-ech godzin po wysiłku są skuteczniejsze w redukcji DOMS niż ciepło. Jeśli zatem dbacie o regenerację, po treningu powinniście rozważyć chłodny lub zimno-cieplny natrysk zamiast gorącej kąpieli. Co jeszcze możecie zrobić w trosce o Wasz aparat ruchu? Nauka wskazuje na skuteczność masażu sportowego i rolowania (tj. wykonywania odpowiednich ćwiczeń z użyciem rollera, mających na celu rozluźnienie mięśniowo-powięziowe). Pomocny okazać się też może trening o niskiej intensywności i charakterze tlenowym (np. trucht, marsz, jazda na rowerze, pływanie, a wszystko to wykonywane w wolnym tempie i nie przez długi czas). Dzięki temu dojdzie do zwiększenia ukrwienia i poprawy trofiki tkanek, czyli zapewnienia warunków do regeneracji. Celowo pomijam szeroki temat wpływu diety na DOMS.

     Czy zakwasy mogą być niebezpiecznie? Twardziele kierujący się popularną maksymą no pain, no gain z pewnością wykpiliby tenże dylemat. Czy słusznie? Zakwasy same w sobie nie są zjawiskiem groźnym i nie powodują konsekwencji poważniejszych niż odczuwanie charakterystycznego bólu. Istnieje jednak skrajna sytuacja, w której DOMS maskuje stan mogący prowadzić nawet do niewydolności nerek. Jak to możliwe? Za sprawą rabdomiolizy. Jest to zespół chorobowy spowodowany rozpadem tkanki mięśniowej poprzecznie prążkowanej. Czynników to powodujących jest wiele, a jednym z nich jest ekstremalny wysiłek fizycznych. Wówczas konsekwencją nie są mikrouszkodzenia włókien mięśniowych, lecz o wiele masywniejszy proces. W efekcie treningu dochodzi wtedy do uwolnienia do krwiobiegu substancji, które wcześniej w mięśniu się znajdowały. Jest to m.in. mioglobina - białko, które posiada zdolność transportowania tlenu i stanowi swoisty magazyn tego życiodajnego pierwiastka w mięśniach. Mioglobina wraz z krwią trafia w końcu do nerek. Wówczas dochodzi do sporego problemu - białko to działa toksycznie wobec tych organów. Na drodze rożnych zjawisk dojść może do niewydolności nerek, a to z kolei jest stan zagrożenia zdrowia i życia. Objawy rabdomiolizy nie zawsze są jasne, ale najczęściej pacjenci zgłaszają silne bóle w obrębie mięśni oraz zmianę zabarwienia moczu na ciemny kolor. Ktokolwiek takie symptomy u siebie zaobserwuje, powinien pilnie skonsultować się z lekarzem. Jeśli na podstawie badań laboratoryjnych rabdomioliza zostanie potwierdzona, pacjent powinien być hospitalizowany. Oczywiście nie jest to częsta przypadłość, jednakże warto pamiętać o jej istnieniu, na wszelki wypadek. Równocześnie nie należy popaść w skrajność i obawiać się podejmowania cięższych treningów. Kierowanie się zdrowym rozsądkiem uchroni Was od niebezpieczeństwa.

     Powyższe informacje należą do podstawowych z zakresu tematyki opóźnionej bolesności mięśni. Mam nadzieję, że zwiększenie świadomości własnego ciała pozytywnie wpłynie na jakość Waszych treningów oraz zdrowie i samopoczucie, czego serdecznie Wam życzę.

mgr Sonia Porzucek

sonia@fizjoterapeutasportowy.pl

www.fizjoterapeutasportowy.pl

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl